12 lat temu
piątek, 23 lipca 2010
niedziela, 27 czerwca 2010
Sheffield Gay Pride 2010
(Kliknij aby powiekszyc)No i stalo sie. W dodatku po raz 3-ci.
Co prawda Gay Pride w Sheffield w niczym nie przypomina tego co sie dzieje w Manchesterze czy tez Londynie, ale wydaje mi sie, ze warto o tym wspomniec, zwazywszy, ze przez trzy ostatnie lata z nielicznej grupki osob powstala impreza na ponad 7000.
I jak w poprzednich latach cale zajscie mialo miejsce w Endcliffe Park, gdzie na obszarze blisko 75 hektarow bylo ulokowane mnostwo atrakcji.
(Kliknij aby powiekszyc)A wsrod nich miedzy innymi zalogi klubow : Affinity, Dempseys, Climax, Xes, Sanctuary czy Lions Lair.





Posrod jednych z wielu atrakcji byl pokaz mody ... jednakze nie do konca pokaz mody z ktorymi mamy do czynienia na codzien...zreszta sami zobaczcie...


Tymczasem, czas i pora przygotowac sie do Manchester Pride Parade...juz niebawem :)
niedziela, 28 lutego 2010
You were born an original. Don't die a copy.
''I don't fail. I succeed at finding what doesn't work.''
Mam dziwne wrazenie ze gdzies sie zagubilem i zatracilem jakas czastke siebie. Nie wiem gdzie, nie wiem kiedy i w koncu nie wiem czyja to wina i czy w ogole czyjakolwiek wina to moze byc?!
Bardzo mozliwe, ze to po prostu tymczasowy spadek wiary w siebie i we wlasne mozliwosci spowodowany przeszloscia ktora teraz daje o sobie znac i wychodzi bokiem. Podobnie jak wychodzi mi bokiem i dosyc mam odwiecznych ustepstw i kompromisow. Nie raz i nie dwa mam ochote tupnac noga i postawic na swoim ale z drugiej strony wiem doskonale jak to sie skonczy. I nie mam tu na mysli jedynie mojego zwiazku, ale wszystko i wszystkich do okola, ktorzy od pewnego czasu wlaza mi na chama na glowe....a moze sam sobie na to pozwolilem? Stalem sie dziwnie miekki, ulegly i uzalezniony od innych...czyli cos co KOMPLETNIE do mnie nie pasuje i cos co KOMPLETNIE jest nie w moim stylu. TO NIE JA!!!
Urodzilem sie oryginalny i choc moze teraz (tymczasowo) jestem jakims szarakiem to z cala pewnoscia szarakiem umrzec nie zamierzam.
Chyba czas odnalezc siebie, siebie dawnego, siebie oryginalnego az w koncu siebie samego.
**********
Drugi dzien bez papierosa rozpierdala maja psyche na maxa... po blisko 20-u latach nalogowego palenia, nagle, niczym grom z nieba, musialem rzucic palenie...z dnia na dzien. Jestem calkowicie podirytowany, wkurwiony i wszystko mnie drazni. O walajacych sie wszedzie pudelkach po czekoladkach nie wspominam bo to dopiero czubek gory lodowej jaka ilosc jedzenia ''wepchnalem'' w siebie przez te dwa dni. Waga podskoczyla o pol kilo, gdzie przez caly czas zwolnienia i pobytu w szpitalu stracilem w sumie 6 kilo. Teraz tylko patrzec jak do tych utraconych szesciu dojdzie kolejne szesc, ale w gore.
Ide cos zjesc!!!
*********
Goin' somewhere...but dunno where... Z filmu ''A single man''
Mam dziwne wrazenie ze gdzies sie zagubilem i zatracilem jakas czastke siebie. Nie wiem gdzie, nie wiem kiedy i w koncu nie wiem czyja to wina i czy w ogole czyjakolwiek wina to moze byc?!
Bardzo mozliwe, ze to po prostu tymczasowy spadek wiary w siebie i we wlasne mozliwosci spowodowany przeszloscia ktora teraz daje o sobie znac i wychodzi bokiem. Podobnie jak wychodzi mi bokiem i dosyc mam odwiecznych ustepstw i kompromisow. Nie raz i nie dwa mam ochote tupnac noga i postawic na swoim ale z drugiej strony wiem doskonale jak to sie skonczy. I nie mam tu na mysli jedynie mojego zwiazku, ale wszystko i wszystkich do okola, ktorzy od pewnego czasu wlaza mi na chama na glowe....a moze sam sobie na to pozwolilem? Stalem sie dziwnie miekki, ulegly i uzalezniony od innych...czyli cos co KOMPLETNIE do mnie nie pasuje i cos co KOMPLETNIE jest nie w moim stylu. TO NIE JA!!!
Urodzilem sie oryginalny i choc moze teraz (tymczasowo) jestem jakims szarakiem to z cala pewnoscia szarakiem umrzec nie zamierzam.
Chyba czas odnalezc siebie, siebie dawnego, siebie oryginalnego az w koncu siebie samego.
**********
Drugi dzien bez papierosa rozpierdala maja psyche na maxa... po blisko 20-u latach nalogowego palenia, nagle, niczym grom z nieba, musialem rzucic palenie...z dnia na dzien. Jestem calkowicie podirytowany, wkurwiony i wszystko mnie drazni. O walajacych sie wszedzie pudelkach po czekoladkach nie wspominam bo to dopiero czubek gory lodowej jaka ilosc jedzenia ''wepchnalem'' w siebie przez te dwa dni. Waga podskoczyla o pol kilo, gdzie przez caly czas zwolnienia i pobytu w szpitalu stracilem w sumie 6 kilo. Teraz tylko patrzec jak do tych utraconych szesciu dojdzie kolejne szesc, ale w gore.
Ide cos zjesc!!!
*********
Goin' somewhere...but dunno where... Z filmu ''A single man''
czwartek, 25 lutego 2010
Diagnoza czyli o kilka proszeczkow do przodu :)
W koncu, po blisko 4 tygodniach latania od lekarza do lekarza, wiem co mi dolega. Ciaza pozamaciczna zostala wykluczona :) hahaha
Ulzylo, choc czeka mnie sporo zmian, w tym rzucenie palenia (?), nabialu wszelakiego (kocham mleko oraz maseczke z mezowego nabialu!!! hahaha), wszelkich ostrych i pikantnych przypraw, sosow i dodatkow (chleb czosnkowy bez jalapenos? Bleeeh!), o alkoholu i nie stresowaniu sie nie wspominam. Prawde powiedziawszy chyba szybciej by bylo wymienic co mi mozna niz czego mi nie mozna. I gdzie tu sprawiedliwosc?
Ale lata uzywek wszelakich w koncu kiedys musialy wyjsc bokiem. I o ile moja watroba nadal (nie wiem jakim cudem?) trzyma sie stosunkowo mocno o tyle moj zoladek a raczej wrzody w nim juz nie. To samo tyczy sie pluc i astmy. Moj PEFR, w jednej z pieciu prob, wykazal 350 jednostek (najlepszy z wynikow) gdzie tak na prawde powinien wynosic 630. Dzieki inhalatorom i lekom rozszerzajacym oskrzela moge w koncu w miare normalnie oddychac w nocy. Jednakze, najbardziej licze na Zyban, ktory ma mi pomoc rzucic palenie.
Na szczescie, na nie leczona depresje dostalem prozak (Fluoxetine) w ilosci i dawce jak dla slonia, a co za tym idzie wiekszosc dnia jestem na haju i wiekszosc dnia po prostu przesypiam. Niestety, efektem ubocznym jest totalne zmeczenie, jednakze musze sie przemeczyc przez kolejne 3-4 tygodnie aby efekty uboczne ustapily miejsca polepszeniu sie samopoczucia. Dam rade!
Najlepsze z tego wszystkiego (dzieki bogu tego lekarze mi nie zakazali!!!), moje libido wrocilo do normy i przestac myslec o roznych nowych experymentach i zabawach, omen nomen, ''w doktorka'' nie moge :)
Ulzylo, choc czeka mnie sporo zmian, w tym rzucenie palenia (?), nabialu wszelakiego (kocham mleko oraz maseczke z mezowego nabialu!!! hahaha), wszelkich ostrych i pikantnych przypraw, sosow i dodatkow (chleb czosnkowy bez jalapenos? Bleeeh!), o alkoholu i nie stresowaniu sie nie wspominam. Prawde powiedziawszy chyba szybciej by bylo wymienic co mi mozna niz czego mi nie mozna. I gdzie tu sprawiedliwosc?
Ale lata uzywek wszelakich w koncu kiedys musialy wyjsc bokiem. I o ile moja watroba nadal (nie wiem jakim cudem?) trzyma sie stosunkowo mocno o tyle moj zoladek a raczej wrzody w nim juz nie. To samo tyczy sie pluc i astmy. Moj PEFR, w jednej z pieciu prob, wykazal 350 jednostek (najlepszy z wynikow) gdzie tak na prawde powinien wynosic 630. Dzieki inhalatorom i lekom rozszerzajacym oskrzela moge w koncu w miare normalnie oddychac w nocy. Jednakze, najbardziej licze na Zyban, ktory ma mi pomoc rzucic palenie.
Na szczescie, na nie leczona depresje dostalem prozak (Fluoxetine) w ilosci i dawce jak dla slonia, a co za tym idzie wiekszosc dnia jestem na haju i wiekszosc dnia po prostu przesypiam. Niestety, efektem ubocznym jest totalne zmeczenie, jednakze musze sie przemeczyc przez kolejne 3-4 tygodnie aby efekty uboczne ustapily miejsca polepszeniu sie samopoczucia. Dam rade!
Najlepsze z tego wszystkiego (dzieki bogu tego lekarze mi nie zakazali!!!), moje libido wrocilo do normy i przestac myslec o roznych nowych experymentach i zabawach, omen nomen, ''w doktorka'' nie moge :)
poniedziałek, 22 lutego 2010
Porno ze az parno
Do duposcisku totalnego doprowadza mnie pogoda za oknem...jak nie leje to wieje,jak nie wieje to pada snieg i tak do usranej i w kolko.
*********
Wczoraj zaszalalem. Doslownie i w przenosni. Moj malzonek poszedl sie szlajac do znajomych a ja nie pozostalem mu dluzny i poszlajalem sie po wszystkich mozliwych knajpach i klubach gejowskich w Sheffield. I aby bylo malo, poszlajalem sie ze swoim ex ktorego Scott nie zdzierza pasjami. Gdy w koncu o 5-ej nad ranem dowloklem swoje zwloki do domu oczywiscie wybuchla awantura, ale bylem tak pijany, ze do tej pory, za cholere przypomniec sobie nie moge o co tak wlasciwie poszlo. O co kolwiek by nie poszlo...dzis nie rozmawiamy ze soba...ciche dni sa czasem wrecz wskazane.
Aktualnie, niczym swieta krowa udaje ze poszedl sie ''zdrzemnac'' siedzac przed laptopem i ogladajac jakies porno...Ach! Juz wiem o co poszlo...dokladnie o porno od ktorego jest az parno a klawiatura rozgrzana do czerwonosci.
Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze bedac w zwiazku, porno wszelakie to ostatnia rzecz na ktora powinno sie zwracac uwage, o poczuciu (przeze mnie) swojego rodzaju ''zdrady'' nie wspomne. Po prostu, mam wrazenie, ze czasami ja mu nie wystarczam i musi ''dogadzac'' sobie pierdolnikami wszelakimi. Ale jezeli tak ma to wygladac, to ja dziekuje na przedbiegach.
Nigdy nie mowilem, nie mowie i nie powiem, ze jestem swiety, ale od kiedy jestem ze Scott'em porno w ogole mnie nie interesuje, podobnie jak latanie po klubach i dupczenie sie z kim i gdzie popadnie. Najczesciej z kims kogo nigdy wiecej sie nie zobaczy lub ewentualnie ma sie ochote rzygnac budzac sie z tym kims ranka dnia nastepnego.
Chyba jestem zmeczony odwieczna proba dogadzania, przepraszania, proszenia (sie), dziekowania wszystkim w okolo...chyba czas zajac sie soba samym a juz na pewno czas aby ktos zajal sie mna...bez porno, bez chorych sytuacji, insynuacji i bez doprowadzania do depresji wszelakich.
*********
Wczoraj zaszalalem. Doslownie i w przenosni. Moj malzonek poszedl sie szlajac do znajomych a ja nie pozostalem mu dluzny i poszlajalem sie po wszystkich mozliwych knajpach i klubach gejowskich w Sheffield. I aby bylo malo, poszlajalem sie ze swoim ex ktorego Scott nie zdzierza pasjami. Gdy w koncu o 5-ej nad ranem dowloklem swoje zwloki do domu oczywiscie wybuchla awantura, ale bylem tak pijany, ze do tej pory, za cholere przypomniec sobie nie moge o co tak wlasciwie poszlo. O co kolwiek by nie poszlo...dzis nie rozmawiamy ze soba...ciche dni sa czasem wrecz wskazane.
Aktualnie, niczym swieta krowa udaje ze poszedl sie ''zdrzemnac'' siedzac przed laptopem i ogladajac jakies porno...Ach! Juz wiem o co poszlo...dokladnie o porno od ktorego jest az parno a klawiatura rozgrzana do czerwonosci.
Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze bedac w zwiazku, porno wszelakie to ostatnia rzecz na ktora powinno sie zwracac uwage, o poczuciu (przeze mnie) swojego rodzaju ''zdrady'' nie wspomne. Po prostu, mam wrazenie, ze czasami ja mu nie wystarczam i musi ''dogadzac'' sobie pierdolnikami wszelakimi. Ale jezeli tak ma to wygladac, to ja dziekuje na przedbiegach.
Nigdy nie mowilem, nie mowie i nie powiem, ze jestem swiety, ale od kiedy jestem ze Scott'em porno w ogole mnie nie interesuje, podobnie jak latanie po klubach i dupczenie sie z kim i gdzie popadnie. Najczesciej z kims kogo nigdy wiecej sie nie zobaczy lub ewentualnie ma sie ochote rzygnac budzac sie z tym kims ranka dnia nastepnego.
Chyba jestem zmeczony odwieczna proba dogadzania, przepraszania, proszenia (sie), dziekowania wszystkim w okolo...chyba czas zajac sie soba samym a juz na pewno czas aby ktos zajal sie mna...bez porno, bez chorych sytuacji, insynuacji i bez doprowadzania do depresji wszelakich.
niedziela, 21 lutego 2010
Pstryk
Nie raz i nie dwa rozmawialem ze Scott'em, ze gdyby doszlo kidykolwiek do sytuacji kiedy zamieniam sie w warzywko i jedyna rzecza utrzymujaca mnie przy zyciu jest skomplikowana aparatura moja ostatnia wola jest aby pstyknal wylacznik lub pozwolil pstyknac innym. Ilez pozytku z tego by bylo...nie dosc ze wszelkie moje organy (poza watroba - bo ta poszla juz dawno na urlop i nie wiadomo kiedy wroci i czy w ogole) mogly by byc wykorzystane w sposob wszelaki jak chocby pomoc innym to na Jego cierpieniu skonczywszy. On jednak uparl sie i upiera nadal, ze nigdy na to nie pozwoli. Prawde powiedziawszy nie musi...dawno temu podpisalem odpowiednie papierki, bedac calkowicie swiadomy co robie, i szpitale oraz doktorzy wiedza dokladnie co maja zrobic gdyby taka sytuacja zaistniala.
********
Zycie jest popierdolone.. kiedys, ba! jeszcze nie tak dawno sadzilem, ze to ja jestem popeirdolony ale nie... to zycie jest! Rodzisz sie, dorastasz, przezywasz rozterki, doly, dolki, wzloty i upadki i tak w kolko. Az ktoregos pieknego dnia to wszystko przemija. W taki czy inny sposob ale odchodzi w zapomnienie... podobnie jak i Ty. Niby smutne ale jakze prawdziwe. Rodzisz sie aby kiedys tam umrzec. I to najbardziej popierdolone z tego wszystkiego. Po co? Na co? I komu to potrzebne do szczescia?
Swiata nie zmienilem i nie zmienie tylko dlatego ze przyszedlem na ten swiat...wszelkie proby zmiany tegoz zazwyczaj i tak koncza sie fiaskiem, wiec sie pytam: po co to wszystko? Po jasna cholere?
********
Gdybym mial wiecej odwagi sam bym ''pstryknal'' ten jebany porzycisk...tymczasem musze czekac az pstryczek sam sie pstryknie.
********
Zycie jest popierdolone.. kiedys, ba! jeszcze nie tak dawno sadzilem, ze to ja jestem popeirdolony ale nie... to zycie jest! Rodzisz sie, dorastasz, przezywasz rozterki, doly, dolki, wzloty i upadki i tak w kolko. Az ktoregos pieknego dnia to wszystko przemija. W taki czy inny sposob ale odchodzi w zapomnienie... podobnie jak i Ty. Niby smutne ale jakze prawdziwe. Rodzisz sie aby kiedys tam umrzec. I to najbardziej popierdolone z tego wszystkiego. Po co? Na co? I komu to potrzebne do szczescia?
Swiata nie zmienilem i nie zmienie tylko dlatego ze przyszedlem na ten swiat...wszelkie proby zmiany tegoz zazwyczaj i tak koncza sie fiaskiem, wiec sie pytam: po co to wszystko? Po jasna cholere?
********
Gdybym mial wiecej odwagi sam bym ''pstryknal'' ten jebany porzycisk...tymczasem musze czekac az pstryczek sam sie pstryknie.
piątek, 19 lutego 2010
Jesus Christ Super-Gay-Star
Dzis spadlem z fotela i pozbierac sie do tej pory nie moge, gdy przeczytalem na jednym z portali slowa Eltona John'a tudziez Sir'a.
Z pewna taka niesmialoscia czytalem to raz po raz i raz kolejny aby upewnic sie ze niczego nie pominalem lub nie przeoczylem. Ale nie! Czytajac to po raz setny wyobrazilem sobie miny tych wszystkich fanatyczno-katolicko-hipokrytyczne czerwone mordy z beretami na lbie...i wyobrazenie tegoz spowodowalo, ze morda usmiecha mi bez przerwy.
********
Po kilkudniowej zapasci psychiczno-depresyjnej wychodze na rowna. Zaczynam miec w glebokim powazaniu jakakolwiek diagnoze zwiazana z mega sraczka i zyganiem na przemiennym, a czasami i rownoleglym. Znudzilo mi sie latanie po lekarzach, szpitalach i lykanie miliona, kompletnie nie znanych mi tabletek, proszkow i proszeczkow. Zapewne to ciaza urojona lub conajmniej pozamaciczna :) I niczym slonica teraz musze odczekac 36 miesiecy aby wyproznic, wystekac i w mekach wszelakich wydalic z siebie to ''sloniatko'' :)
********
Wczoraj zmusilem, prawie fizycznie, Scott'a do obejrzenia Fifth Element - za cholere i chyba nigdy w zyciu nie pojme jak moglo dojsc do faktu, ze nigdy wczesniej nie widzial tegoz dziela Luc'a Besson'a...przeciez to grzech najgorszy z najgorszych!!!
Dzis , dla odmiany i za kare (?), bedzie mnie ''molestowal'' (przynajmniej nie w sposob w jaki bym chcial aby mnie molestowal) jakimis StarTrekami czy innymi Gwiezdnymi Wojnami. Boze! Za co? Za jakie grzechy? Cozem uczynil aby meki takowe przechodzic? Ale dam rade! Musze! Tj, musze znalezc jakis sposob aby spiac z otwartymi oczetami udawac mega zainteresowanie filmem. Dam rade :)
********
Nowa szczoteczka do zebow :) lol lol lol
''I think Jesus was a compassionate, super-intelligent gay man who understood human problems. On the cross, he forgave the people who crucified him. Jesus wanted us to be loving and forgiving. I don't know what makes people so cruel. Try being a gay woman in the Middle East -- you're as good as dead.''
Z pewna taka niesmialoscia czytalem to raz po raz i raz kolejny aby upewnic sie ze niczego nie pominalem lub nie przeoczylem. Ale nie! Czytajac to po raz setny wyobrazilem sobie miny tych wszystkich fanatyczno-katolicko-hipokrytyczne czerwone mordy z beretami na lbie...i wyobrazenie tegoz spowodowalo, ze morda usmiecha mi bez przerwy.
********
Po kilkudniowej zapasci psychiczno-depresyjnej wychodze na rowna. Zaczynam miec w glebokim powazaniu jakakolwiek diagnoze zwiazana z mega sraczka i zyganiem na przemiennym, a czasami i rownoleglym. Znudzilo mi sie latanie po lekarzach, szpitalach i lykanie miliona, kompletnie nie znanych mi tabletek, proszkow i proszeczkow. Zapewne to ciaza urojona lub conajmniej pozamaciczna :) I niczym slonica teraz musze odczekac 36 miesiecy aby wyproznic, wystekac i w mekach wszelakich wydalic z siebie to ''sloniatko'' :)
********
Wczoraj zmusilem, prawie fizycznie, Scott'a do obejrzenia Fifth Element - za cholere i chyba nigdy w zyciu nie pojme jak moglo dojsc do faktu, ze nigdy wczesniej nie widzial tegoz dziela Luc'a Besson'a...przeciez to grzech najgorszy z najgorszych!!!
Dzis , dla odmiany i za kare (?), bedzie mnie ''molestowal'' (przynajmniej nie w sposob w jaki bym chcial aby mnie molestowal) jakimis StarTrekami czy innymi Gwiezdnymi Wojnami. Boze! Za co? Za jakie grzechy? Cozem uczynil aby meki takowe przechodzic? Ale dam rade! Musze! Tj, musze znalezc jakis sposob aby spiac z otwartymi oczetami udawac mega zainteresowanie filmem. Dam rade :)
********
Nowa szczoteczka do zebow :) lol lol lol
Subskrybuj:
Posty (Atom)
